Miało być we czwartek, ale padła świetna propozycja i już wiemy gdzie się bawimy w piątek – tj. 9.02.2007.
Spotykamy się w: “Taberna Flamenca de Camaron” ul. Ruska 19
Startujemy o 21.00
Dzięki Wiktorowi mamy zarezerwowane za free stoliki.
Wpisujcie proszę w komentarzach – kto będzie – byśmy wiedzieli mi.in. dla ilu osób mamy zarezerwować miejsca.
A teraz by poczuć klimat Taberny:
Camarón de la Isla, właściwie José Monge Cruz (ur. 5 grudnia 1950 w San Fernando, zm. 2 lipca 1992 w Badalonie) – jeden z największych śpiewaków w historii flamenco.
Urodził się w 1950 roku w miejscowości San Fernando pod Kadyksem w biednej cygańskiej rodzinie. Naprawdę nazywał się José Monge Cruz, swój przydomek Camarón (krewetka) zawdzięcza jasnym włosom i karnacji. Już w wieku 8 lat zaczął występować publicznie i zarabiać pierwsze pieniądze. W 16 roku życia zwyciężył w konkursie śpiewu flamenco (Festival de Cante Jondo de Mairena del Alcor). Później przeniósł się do Madrytu i tam zaczął zarabiać w miejscowych tablaos akompaniując palmas (klaskaniem) tancerzom.
W Madrycie zawarł przyjaźń z wielkim już wówczas gitarzystą Paco de Lucią i wkrótce nagrał z nim swoją pierwszą płytę (1968), zdobywając od razu wielkie uznanie i rozpoczynając błyskotliwą karierę. Po nagraniu 10 płyt z Paco, uznawanych dzisiaj za klasykę flamenco, rozpoczął swoją karierę solową nagrywając w 1979 rewolucyjną płytę “La Leyenda del tiempo”, inspirowaną poezją Garcia Lorki. Połączył na niej swój klasyczny śpiew flamenco z elementami jazzu i innych prądów współczesnej muzyki, w nagraniach wykorzystano min. indyjski sitar, perkusję, gitarę elektryczną, bas, klawisze. Początkowo zostało to bardzo źle odebrane przez purystów flamenco, jednak z czasem okazało się, że było to dzieło, które dzisiaj jest uznawane za jedno z przełomowych dla rozwoju tej muzyki.
W latach 80-tych umocnił swoją pozycję najważniejszego śpiewaka flamenco nagrywając doskonałe pod względem muzycznym i bardzo przebojowe płyty ze świetnymi gitarzystami Paco de Lucią, Tomatito oraz basistą Carlosem Benaventem. W drugiej połowie tej dekady wyjechał razem ze swiom gitarzystą Tomatito do Francji, gdzie odnosił wielkie sukcesy, zdobył międzynarodową sławę. Dzięki niemu chyba po raz pierwszy flamenco stało się tak bardzo popularne poza granicami Hiszpanii. W roku 1989 został zaproszony do współpracy przez Royal Philharmonic Orchestra, w wyniku czego powstała wspaniała płyta “Soy gitano” (najlepiej sprzedająca się w historii flamenco i jednocześnie najdroższa w produkcji). W tym okresie określany był już jako fenomen społeczny, na jego koncerty przychodziły tłumy ludzi niezorientowanych we flamenco, ale chcących zobaczyć Camaróna. Cygańskie matki przynosiły do niego swoje dzieci, by je uzdrowił dotykiem.
Niestety okazało się, że człowiek określany bogiem flamenco, przedwcześnie zakończył swoje życie, w 1992 roku nagrał ostatni album “Potro de rabia y miel” i w kilka miesięcy później umarł w szptalu w Badalonie (koło Barcelony) na raka płuc, wywołanego zapewne zamiłowaniem artysty do wielu używek. Na jego pogrzeb na cmentarzu w San Fernando przyszło ponad sto tysięcy ludzi. Pozostawił po sobie spuściznę w postaci 20 płyt, z których każdą można określić jako wielki krok naprzód w historii flamenco. Podziw budzi moc głosu Camaróna oraz jego perfekcyjne opanowanie wszystkich stylów flamenco, szczególnie tego najbardziej ekspresywnego – bulerii. Camarón jest dzisiaj największą legendą flamenco, a jego wpływ na aktualny obraz tej muzyki jest nieoceniny.
No i linki wyjątkowo “flamenkowate” moim zdaniem:
Camaron i Paco de Lucia
Paco de Lucia “Entre dos Aguas”
przy okazji przedstawiam rześki sposób na biznes – może kogoś to zainspiruje
Zapraszam serdecznie
Konrad Kokurewicz
8 odpowiedzi jak dotąd ↓
Wiktor // luty 5, 2007 @ 6:39 pm |
pediatria nie zając, więc będę
Łukasz // luty 7, 2007 @ 12:26 pm |
Hm… niestety, ale tym razem się nie pojawię- pracuję do 20:00, a w sobotę o 5:00 muszę jechać do Warszawy… Ogromnie żałuję, ale życzę wszystkim obecnym UDANEJ ZABAWY!!!:)
Michal (Majkel) Szczygiel // luty 7, 2007 @ 4:55 pm |
Ja też wpadnę. Pozdrowienia. Michał Szczygieł
Dymitr // luty 8, 2007 @ 10:48 am |
Cześć będę ….
przyjdę z żoną jesli nie macie nic przeciwko
limbiczny // luty 9, 2007 @ 3:56 pm |
Fajnie, że będziecie Dymitr – zapraszam podwójnie!
orbique // luty 9, 2007 @ 6:07 pm |
zapraszam dzisiaj do Drogi do mekki jak by ktos mial ochote na troche elektronicznej muzyki
hihihi
heh // wrzesień 14, 2007 @ 1:12 pm |
stoliki zawsze rezerwuje się tam za free
Tymoteusz // czerwiec 27, 2008 @ 8:53 pm |
A wogóle to szukam perkusist… będ już jes.
trzeba by było tylko rytmy dodać.
Pragnę powiadomić, że jest to czysto rozrywkowy plan. Może znacie kogoś, kto by wiedział o kimś, kto zna jakiegoś wolnego perkusiste? Projekt “kill the free time”
Zespół nazwa radioTrwam.. aha.. nie sugerujcie sie przykładami, już jest inaczej, a to orzy użyciu nowego wokala…